Dwa dni temu na pokład Katharsis II zawitał wyjątkowy gość. W drodze z Wietnamu do Polski zatrzymał się u nas Latający Holender. Tak, tak, nie kto inny, tylko autor popularnych niegdyś programów marynistycznych i podróżniczych emitowanych w polskiej telewizji przez wiele lat. Pan Bohdan Sienkiewicz jest w trakcie realizowania filmu na temat żaglowca szkolnego „LÊ QUÝ ĐÔN” wybudowanego w Polsce dla Akademii Marynarki Wojennej Wietnamu. Trzymasztowy bark zaprojektowany został, podobnie jak „Dar Młodzieży”, przez Zygmunta Chorenia i wybudowany przez polską stocznię w Gdyni. Latający Holender pomknął do Nha Trang, gdzie wietnamski żaglowiec 26 stycznia dotarł po kilkumiesięcznym dziewiczym rejsie oceanicznym do swojego właściwego portu macierzystego. Pan Bohdan przywitał tam jednostkę z polsko-wietnamską załogą, po czym przez Bangkok przyleciał na Phuket i spotkał się z nami. Głównym powodem wizyty miało być przeprowadzenie wywiadu z Mariuszem w związku z nagrodą „Rejs Roku”. Jednak poza wywiadem mieliśmy mnóstwo czasu na miłe rozmowy, morskie i podróżnicze opowieści oraz wspominki. Latający Holender okazał się wspaniałym gawędziarzem, który podczas wielu swoich podróży spotkał mnóstwo wspaniałych ludzi i przeżył najróżniejsze przygody. Jak sam o sobie mówi „i wciąż szlajam się po świecie”, czemu zaprzeczyć nie można.
Podczas naszych rozmów, opowiadań o wyprawach dalszych i dawniejszych oraz tych ostatnich uświadomiłam sobie, że znowu wiele się wydarzyło, a ja zupełnie nic nie napisałam i nic nie pokazałam co u nas. Niby jesteśmy w jednym miejscu od dwóch miesięcy, bo w Tajlandii, ale wciąż coś się dzieje. Takie wakacyjne (bo tak nazywam ostatni czas) pływanie zwalnia mnie jakoś podświadomie z bieżącego relacjonowania naszych rejsów. Gdy jesteśmy w trakcie jakiejś dużej wyprawy, jak na przykład ta na Morze Rossa, gdy przemierzamy ocean z Nowej Zelandii na Papuę Nową Gwineę, czy odwiedzamy niebezpieczne i nieznane zakątki Papui, to staram się zdać relację z każdego nowego kawałka oceanu, czy nowej wyspy i wioski. A te ostatnie tygodnie w atmosferze świąteczno-wakacyjnej wciągnęły mnie w blogowe lenistwo. Jednak osoba redaktora Latającego Holendra i jego barwne opowieści przypomniały mi o mojej pasji dzielenia się pięknymi chwilami z innymi i już biorę się za siebie!
kapitan Katharsis II z Latającym Holendrem
cóż to za ciekawe owoce