Ledwo zdążyliśmy rzucić kotwicę w uroczej zatoce d’Opunohu przy Moorea, a Małgosia z Piotrem już planowali, gdzie by tu zanurkować…. Oj nie było czasu na leniuchowanie. Pianki, butle, maski, płetwy i do wody. Widoczność już nie taka jak na Rangoroa, ale i tak nurkowanie świetne.
Ze spraw kulinarnych, to Tomcio z Gosią wyczarowali przepyszne sushi, a Mariusz upiekł rozpływającego się w ustach indyka…. Łódka regatowa, najlepsza restauracja na oceanach, centrum nurkowe…. ależ ta Katharsis jest wszechstronna.

