Napisane przez: Hanuś | 2010/03/26

barakuda na haczyku, no i … na talerzu

w sobotę wstaliśmy o wschodzie słońca, żeby wypić poranną kawkę i jak najszybciej wypływać na St.Martin, gdzie o 14 przylatywali znajomi, których odbieralismy z lotniska; mieliśmy do przepłyniecia 75 mil; przywitały nas ciekawe chmury…. zastanawialiśmy się co to będzie za dzień, skoro od rana na niebie wisiała wielka pupa; jak się okazało – cudowny – świetna żegluga – nawet popłyneliśmy trochę na motyla, a co najważniejsze Tomek złapał dwie barakudy! wydarzenie nie byle jakie, bo próby wyłowienia jakiejś ryby podejmował od dwóch miesięcy ☺ mamy nadzieję, że zła passa się skończyła i teraz regularnie będziemy jadać na obiad ryby prosto z wody!


Responses

  1. Czekamy na więcej. Opowieści lepsze od niejednej książki. Tomkowi gratuluję barrakudy 🙂 na pewno lepsze to od dorsza na Bałtyku..


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: