Napisane przez: Hanuś | 2011/01/09

Przylądek Horn – Cabo de Hornos

Czwartkowy wiatr utrzymal tendencje do slabniecia i okolo 1000 powiewalo raptem 10 wezlow od rufy. Duze fale, ktore wytworzyly sie w ostatnich dniach, uniemozliwialy sensowne plyniecie na zaglach. Nie osiagalibysmy nawet 5 wezlow, a jachtem bujaloby na boki. Mariusz stwierdzil, iz szkoda czasu, a przede wszystkim lodki, ktorej zagle w takich warunkach potwornie lopocza niszczac sie i podjal decyzje o odpaleniu silnika. I tak czwartek oraz nastepna noc plynelismy na naszym dieselgrocie. Kto by sie spodziewal takiej pogody tuz przed Hornem. Na szczescie w piatek nad ranem zaczelo sie rozwiewac i na switowce mozna juz bylo postawic zagle. Poczatkowo wialo 12-18 wezlow i Mariusz pomyslal o postawieniu spinakera. Zalezalo nam na czasie. Po pierwsze do Hornu zostalo 125 mil morskich i chcielismy dotrzec tam przed zmierzchem. Poza tym, z zachodu gonil nas bardzo rozlegly niz niosacy ze soba silny sztorm. Chcielismy uniknac spotkania z nim. Brasy, szoty, bom spinakera i sam zagiel juz byly gotowe na pokladzie, gdy zaczelo mocniej wiac. Postanowilismy poczekac godzine i zobaczyc jak sie warunki uksztaltuja. Wiatr stopniowo sie wzmagal pozwalajac nam plynac na genui i grocie z bardzo zadowalajaca predkoscia, a mianowicie 9-10 wezlow, dodatkowo sprzyjal nam dodatni prad okolo 1,3 wezla. Tempo takie zapewnialo nam ujrzenie Hornu jeszcze w promieniach zachodzacego slonca. Spinaker powedrowal z powrotem do forpiku. Musi poczekac na inna okazje.

Caly dzien uplynal nam na fantastycznej zegludze. Wialo od 25-35 wezlow. Z kazda godzina napiecie roslo. Kazdy wypatrywal ze zniecierpliwieniem legendarnego przyladka. Okolo 1400 mozna bylo dostrzec w oddali jego zarysy. Od 1700 cala zaloga byla juz na pokladzie. Zaczely sie sesje zdjeciowe z Hornem w roli glownej. 7 stycznia 2011 roku o godzinie 1815 czasu lodkowego mijalismy lewa burta Katharsis II Przyladek Horn.

Lepszej pogody Neptun nie mogl nam zorganizowac. Wialo 25-30 wezlow z kierunku zachodnio-poludniowego do zachodniego, dzieki czemu moglismy w pieknym stylu, na grocie postawionym na pierwszym refie, przemknac kolo slynnego wsrod zeglarzy Cabo de Hornos. Wszyscy bylismy bardzo podekscytowani i szczesliwi. Kazdy z nas przezywal ten wazny dla zeglarzy moment na swoj sposob. Mnie na przyklad rozpierala energia i radosc, a Mariusz siedzial w zadumie. Od wyplyniecia z Papeete na Tahiti minelo 45 dni. Po dlugim rejsie, po pokonaniu 5600 mil morskich, odwiedzeniu po drodze wysp Raivavae, Rapa Iti i Wielkanocnej oplynelismy Przyladek Horn i wrocilismy na Atlantyk. I tak spelnilo sie moje kolejne wielkie marzenie, marzenie o oplynieciu Przyladka Horn!!!

Pogoda znowu nam sprzyjala. Dookola mnostwo bylo chmur, z ktorych padal ulewny deszcz, a nad nami swiecilo slonce cudownie oswietlajac skaly Przyladka Horn. Obowiazkowo zrobilismy sobie grupowe zdjecia mijajac Horn. Uczcilismy to wydarzenie butelka whisky. Najpierw nasz kapitan, ktory bezpiecznie przeprowadzil nas przez grozne wody Poludniowego Pacyfiku, wypil symbolicznego drinka z Neptunem, a potem cala zaloga wzniosla toast za ten udany rejs.

Gdy juz emocje troche opadly, zjedlismy kolacje, po ktorej panowie odpalili rytualne cygaro. Siedzac w kokpicie, stloczeni pod zadaszeniem, gdyz szalejace dookola ulewy dotarly takze nad Katharsis II, przezywalismy ten wspanialy dzien. Nie zabraklo szant, glownie tych o oplynieciu Hornu.

08.01.2011 godzina 0800, nasza pozycja: 54st55,15 S i 67st29,16 W, jestesmy w Kanale Beaglea. Ze wzgledu na slaby wiatr od dziobu plyniemy na silniku. Do Ushuaia pozostalo nam 30 mil morskich. Planujemy zacumowac okolo godziny 1200 czasu lodkowego, czyli 1400 czasu Argentynskiego.

PS: Wiecej obrazow z Hornu dolacze jak tylko przebrniemy przez 1500 zdjec, ktore napstrykalismy przez te pare godzin w dzikim szale radosci.


Responses

  1. Piękny wyczyn, jestem pełen uznania.
    Wielkie gratulacje dla całej załogi a przede wszystkim dla mojego kolegi Wojtka Małeckiego.
    Żeglujcie i opisujcie swoją niesamowią przygodę, wiele osób czyta i ogląda z zainteresowaniem wasz rejs.

    Pozdrawiam,
    Zdzisław Rybak

  2. znalazłem Was i w sieci :] jeszcze raz gratulacje Hornu i powodzenia dalej :] tak trzeba żyć, dobry tytuł strony :] pzdr i dzięki za herbatę! :))

  3. Haniu – szacun i chwała za tę wspaniały rejs. Czytam Was regularnie i mam nadzieję, że nie przestaniesz pisać. A potem tylko zebrać wszystko i wydać książkę 🙂

  4. Serdeczne gratulacje:-)
    Beata i Tomek
    s/v Luka @
    08°55.35’N:079°31.84’W

  5. Czesc,
    po pierwsze: to nie jest komentarz,
    po drugie: calo i zdrowo wlocze sie po Buenos,
    po trzecie: Pozdrawiam Was Bardzo Goraco,
    po czwarte: napisze cos wiecej niebawem,
    po piate: Jeszcze Raz Goraco Pozdrawiam
    Zefir

  6. Cześć.
    Czytam wasz blog od kilku tygodni a od kilkunastu dni cisza! Czy przyczyną są urodziny Mariusza czy niespodziewany przyjazd Michała? Odzwij sie Hanuś! Przy okazji pozdrawiam Wojtka i Tomka. Tomek – w tym roku steki w Monto Bondone są naprawdę świetne.
    Szczególne pozdrowienia dla Mariusza z okazji urodzin. Po 50-tce zaczyna sie najwspanialszy okres w życiu mężczyzny! Dbaj o siebie i o swoją….prostatę.
    Pozdrawiam,Edi

    • witam, witam!
      pełna mobilizacja… od razu się odzywam! przepraszam za te dni ciszy! krótki wpis już jest, postaram się nadrobić zaległości i być na bieżąco. pozdrawiam przeserdecznie!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: