Napisane przez: Hanuś | 2013/04/15

300 metrów pod wodą

Świat podwodny Isla del Coco niezwykle mnie zauroczył. Każdy nurek sprawia mi wiele radości. Samo przebywanie pod wodą i wtapanie się w tę krainę, niczym stworzenie morskie, daje zupełnie inny wymiar obcowania z przyrodą. Pływanie przy rafie, między podwodnymi głazami, nad morską pustynią lub unoszenie się w toni błękitnego oceanu jest zawsze ciekawym i ekscytującym przeżyciem. Tym razem miałam okazję przeżyć pod wodą coś zupełnie innego i dla mnie nowego. Był to spacer batyskafem na głębokości 200 metrów i zejście po ścianie krateru wulkanu aż do 300 metrów!!! Tak, tak, zaliczyliśmy z Mariuszem spacer po dnie oceanu! Do tej pory pozostawiałam to jedynie kapitanowi Nemo i jego Nautiliusowi oraz naukowcom badającym podwodne głębiny.
W niezwykłą podróż podwodną zabrał nas batyskaf DeepSee z łodzi nurkowej Argo. Najpierw przeszliśmy szybki kurs przetrwania w razie zasłabnięcia pilota. Tłumaczono nam, który przycisk naciskąć i jak wzywać pomocy. Następnie ubrano nas w śmieszne niebieskie kombinezony i po zamknięciu w batyskafie z pilotem zostaliśmy zaholowani po powierzchni nad uskok krateru, gdzie zeszliśmy pod wodę. Na Argo zabrał sie z nami Zbylutek, żeby udokumentować to wydarzenie. Po odpięciu liny holującej “Nautilius” zaczął się zanurzać. Woda powoli zamykała krąg nad nami, aż w końcu otoczyła nas, a po chwili mieliśmy wokół siebie jedynie błękit. Z każdym metrem woda robiła się bardziej spokojna i przejrzysta. Ilość światła docierającego z powierzchni malała z minuty na minutę. Naszą niezwykłą wycieczkę rozpoczęliśmy od opuszczenia się na głębokość 200 metrów, po siągnięciu których powoli zaczęliśmy zbliżać się do ściany krateru. Widoczność wydawała się nieograniczona. Dawało to niesamowite wrażenie, podobne chyba tylko do przebywania w kosmosie. Po zejściu na 300 metrów krawędź krateru była doskonale widoczna, wywołując złudzenie, jakby była oddalona zaledwie o kilka metrów. Cała ta operacja trwała 46 minut, a nam wydawało się, że zaledwie kilka.
Powoli zaczęliśmy unocić się do góry i będąc bliżej ściany oglądaliśmy życie w głębinach. Nie obeszło się bez małej awarii. Podczas wynurzania wysiadł monitor komputera wyświetlający dane poszczególnych urządzeń, między innymi z nawigacją oraz echosondą. Otaczała nas otchłań z ciśnieniem 30 atmosfer, od której byliśmy oddzieleni 10 centymetrową warstwą kopuły wykonanej z pleksy. Na szczęście o żadną skałę nie zahaczyliśmy, a nasz pilot zupełnie nie przejmował się utrudnieniami.
Życie na głębinach jest zupełnie inne niż na 20-30 metrach, gdzie najróżniejsze ryby kotłują się w prądach morskich, roślinność łapie każdy wolny kawałek skały i wciąż toczy się walka mniejszych z większymi… Tutaj jakby wszystko funkcjonowało w zwolnionym tempie. Przez kopułę batyskafu przenikał spokój, cisza i zupełny brak pośpiechu. Co jakiś czas ukazywało się jakieś stworzenie. Czasem zupełnie niezwykła ryba, jakby z innego świata, czasem w głębiny zapuściła się znana z płytszych wód mobula lub grouper. Ale nawet te wcześniej spotkane podczas nurkowania z akwalungiem, na 200 metrach zachowywały sie całkiem inaczej. Nigdzie się nie spieszyły. Jedynie światło emitoweane przez reflektory batyskau je onieśmielały i jakby zamierały na chwilę zdziwione spotkaniem.
Odmienny krajobraz, spokój oraz niesamowita przejrzystość wody pozostawiają niezwykłe wrażenie. Dwu i półgodzinna podróż w głębinach oceanu była dla mnie niezwykłym przeżyciem. Chowam je do swoich podwodnych skarbów…


Responses

  1. I like it!

  2. How cool is this!!! I can see it now… Mariusz modifying KATHARISI2 to carry a personal submersible… GO FOR IT!

  3. Ale niesamowity spacerek sobie zrobiliście, zdjęcia bombowe!

  4. NOO TERAZ TO JUŻ PRZECHODZICIE SAMYCH SIEBIE 🙂 GRATULACJE ZA POMYSŁ I WYKONANIE 🙂

  5. Rano z przy kawie poczytałem sobie wpis Mariusza o ostatnich Waszych nurkach z rekinami no i nie powiem szacun wielki dla Was a i wrażenia dla nas czytających nie małe. Ale … to co Ty Haniu w tym odcinku wyprawiasz to już jakaś „przesada” i to przez duże S, s jak super ;))
    I wcale mnie nie zdziwi następna relacja z lotu kosmicznego z Bransonem,

    – ludzie nie sprzedawajcie swych marzeń …… :)))))))))))))))))))))

    A u nas zima się wreszcie skończyła i zaczynamy nowy sezon nad naszym jeziorkiem Turawskim:

    A za niecałe 3 tygodnie w długi weekend w naszej tawernie Marina LOK będziemy gościli Jurka Prębskego, oj będzie się działo, pośpiewamy se oj pośpiewamy :)))

    Pozdrawiam Was serdecznie

    Julo

  6. Na tych trzystu metrach pewnie było ciemno i w dodatku wszystko trzeszczało !!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: