Napisane przez: Hanuś | 2013/05/24

Fakarava i przygoda z rekinami grey shark

W poniedziałek rano dopłynęliśmy do południowego krańca Fakarava. Od pierwszego wejrzenia oczarowały nas krajobrazy atolu i krystalicznie czysta woda w przesmyku prowadzącym do jego wnętrza. Kotwicę rzuciliśmy tuż przy rajskiej wyspie z przepięknymi palmami i lazurową laguną dookoła. Naszym celem było zrobienie nurka w przesmyku Tamakohua, słynącego z ogromnej ilości rekinów i przejrzystej wody. W wielu publikacjach miejsce to zachwalane jest jako jedno z najlepszych do obserwowania stad rekinów grey shark.
Nasz pierwszy nurek o mało nie zakończył się dramatycznie. Nurkowanie w przesmykach powinno odbywać się z prądem wchodzącym do atolu. Przy silnych wiatrach tyle wody nalewa się do środka atolu przez rafę, że woda wchodząca do przesyku wlewa się krócej, niż wynika to z tabel. Schodząc pod wodę czuliśmy już brak prądu wchodzącego do przesmyku. Pokręciliśmy się trochę przy ścianie, próbowaliśmy przebić się na skrót przez rafę, by w końcu poddać się. Po godzinie zaczęliśmy się wynurzać i wtedy prąd wychodzący porwał nas w ocean. Z naszego punktu widzenia sytuacja była pod kontrolą, ale z zewnątrz, przy wypiętrzjących się falach wyglądać to musiało dość poważnie. Tomek, który nas asekurował, nie mógł nas wypatrzeć i czekał na naszą bojkę nurkową. Pojawiło się ich więcej, gdyż nie byliśmy jedynymi nurkami. Umawialiśmy się wewnątrz przesmyku, a bojki pojawiały się na zewnątrz, więc Tomek dla pewności sprawdzał obie strony, a przemieszczanie sie między nimi zajmowało sporo czasu. Gdy my wynurzyliśmy się na zewnątrz, Tomek akurat sprawdzał co dzieję się wewnątrz i był milę od nas. Ktoś zauważył naszą bojkę i zawołał łódź z centrum nurkowego. Zostaliśmy przez nią podjęci, gdy Tomek zmierzał w naszą stronę. Nie obyło się bez kąśliwych komentarzy…
Rankiem następnego dnia zanurkowaliśmy ponownie. Tym razem w silnym wchodzącym prądzie. Powiem jedno – ani trochę nie są to przesadzone opinie o tym miejscu! Nurkowanie było nieprawdopodobne, a ilość wielkiej ryby swobodnie unoszącej się w toni wręcz niewyobrażalna. Myślę, że zdjęcia Piotra i Mariusza oddadzą atmosfrerę tych chwil i opowiedzą naszą podwodną przygodę. Łagodny prąd wciągał nas w środek atolu. Gdy zobaczyliśmy pierwsze rekiny, zakotwiczyliśmy się przy rafie, by móc je obserwować. Płynąc pod prąd stały niemal w miejscu, od czasu do czasu zmieniając się w szyku. Po nurkowaniu na Coco czujemy sympatię i zaufanie do tych zwierząt. Pozwoliło to nam to na bezstresowe wpłynięcie w środek stada. Rekiny nic nie robiły sobie z naszej obecności. Był to niewątpliwie jeden z najbardziej podniecających nurków.
Na Fakarava poznaliśmy bardzo sympatyczną rodzinę podróżującą na pokładzie swojego jachtu Lolo. Rosanna (Angielka) i Peter (Szwed) od ponad 4 latach są w drodze. Żeglują z dwójką dzieci – sześcioletnim Teddym i dwuletnią Poppy (która urodziła się już w rejsie – w Panamie). Spędziliśmy razem uroczy wieczór na Katharsis. Czas upłynał przy żeglarskich opowieściach. Zawsze fascynują mnie ludzie, którzy wychowyją swoje pociechy gdzieś na wodach oceanów. Cały rytm życia harmonizują z morzem. Obcowanie z naturą, a przede wszystkim ciągły kontakt rodziców z dziećmi pozwala wytworzyć niezwykłe więzi i poczucie harmonii. Teddy i Poppy oczarowali całą naszą załogę, a ich rodzice zaciekawili nas historią swojej podróży.
We wtorek przenieśliśmy się na północ atolu, by w następnego dnia rano zaliczyć nurka w północnym przesmyku Garuae. Jednak warunki nie pozwoliły nam zrealizować planu. Środowy poranek przyniósł silne wiatry, co z kolei przyczyniło się do rozkołysania przesmyku i uniemożliwiło nam zejście pod wodę. Podpłynęliśmy pod przesmyk jachtem, ale możliwość zakotwiczenia w wodzie pełnej korala i zafalowanej przez wiatr wiejący z siłą 6B graniczyła z cudem. Wzburzone morze i prąd ponad 4 węzły odwiodły nas od tego pomysłu i pożeglowaliśmy na oddaloną o kilkanaście mil Toau.


Responses

  1. Boskie foty :-))) , pozdro z Wielunia , ja jutro będę nurkowal w błocie podczas zawodów , ale Wasze nurki są stanowczo fajniejsze 🙂

  2. Hanus- dzieki za te wpisy i foty. Jak przeczytałem o tek rodzinie pływającej 4 lata i dziecku, ktore urodzilo sie w drodze, to nie moglem sie skupic na dlaszym czytaniu 🙂
    To sie nazywa wiez …..Az chce się powiedziec;”Mlody czlowiek i morze”
    A moze napiszesz wlasnie ksiazke ?
    Pozdrowienia z Głubczyc dla całej załogi
    🙂

  3. Mariusz
    Nic tylko powiedziec „Stopy wody pod kilem”
    Plyncie szczesliwie dalej i nadajcie z tego daleka.
    Pozdrowienia z Zurichu dla was wsyzstkich.
    Jak bedziecie w Szwajcarii to zapraszam
    Milo bedzie sie spotkac latach
    Zygmunt

    p.s.
    A moze macie wolne miejsce 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: