Napisane przez: Mariusz | 2015/01/30

69 równoleżnik

Mariusz:

Kończy się piątek pełen wrażeń (30.01). Za sobą mamy pierwszą noc, kiedy nie ściemniło się. Nie muszę mówić, jaką różnicę stanowi nawigowanie w lodach w dzień i w nocy. Kolejny czynnik, który pomaga w nawigacji to wiatr, a w zasadzie jego brak. Kra unosząca się na rozbujanym morzu jest ostatnią rzeczą, którą chciałbym zobaczyć.
Od dobrej doby wiatru mamy, jak na lekarstwo. Na jutro niestety zapowiada się południowo wschodni wiatr wiejący do 30 węzłów. Jesteśmy wszyscy ciekawi tego, jak będzie wyglądał pak i czy da się do niego wpłynąć.
Po analizie najnowszego zdjęcia satelitarnego obrałem kurs na punkt S70st 24min i E171st 08min. Z tego miejsca chciałem wejść w pak lodowy i obrać kurs na Cape Adare. Na południe od niego woda wydaje się być czysta od lodu, poza pasem przybrzeżnym. Pak lodowy ma w tym miejscu około 90 mil szerokości i jest wypełniony lodem w 40% – 60%. Tyle pokazują mapy lodowe, ale te są tutaj o wiele mniej dokładne niż w Arktyce. Miałem nadzieję dotrzeć do paku przed północą i spenetrować wejście do niego przed nadejściem wiatru. Nasze sielankowe płynięcie zostało jednak wcześniej zastąpione czymś ciekawszym.
Około 0900 na horyzoncie pojawiła się biała kreska. To mógł być tylko lód. Oczywiście nie było go na naszej mapie lodowej. Minęliśmy dopiero co 69 równoleżnik i do paku mieliśmy mieć jeszcze 92 mile. Początkowo myślałem, że to jakaś sporych rozmiarów łacha kry. Popłynęliśmy ze dwie mile wzdłuż jej krawędzi i gdy okazało się, że końca lodu nie widać, nie pozostało nam nic innego jak sprawdzić to miejsce bojem.
Doszedłem do wniosku, że musi to być przedłużenie cypla olbrzymiego paku lodowego znajdującego się na północ od Cape Adare. W takim przypadku musiał on mieć swój koniec. Kwestią niewiadomą była tylko jego szerokość.
Początkowo lód był dosyć luźny. Mogliśmy spokojnie płynąć z prędkością około 4 węzłów. Po godzinie jednak zagęszczenie wzrosło do 50 – 60%, a po kolejnych dwóch do 80 – 90%. Na szczęście obszar paku nie był wypełniony samą dużą krą, przez którą nawet lodołamacze mogłyby mieć problemy z przejściem. Kry wielkości pokoju było około 30 – 40%, wypełnienie stanowiły kawałki lodu wielkości pralki do prania. Taka maź przypominała nam nieco sytuację po sztormie w Disko Bay na Grenlandii w 2012 roku, chociaż tam było więcej wolnej wody i cywilizacja w zasięgu ręki.
Zacząłem się trochę obawiać, jak może wyglądać zasadniczy pak lodowy, skoro to czego nie widać na mapie lodowej to nie przelewki. Podzieliliśmy się obowiązkami: ja przejąłem stery, wspomagał mnie Misio. Na dziób z tyczkami do odpychania lodu poszedł Doktore i Wojtek. Po dwóch godzinach Adam wzmocnił ekipę z tyczkami. Na maszt wjechała Haneczka i stamtąd wypatrywała czystej wody. Po trzech godzinach manewrowania, odpychania lodu tyczkami, przepychania większych growlerów dziobem wszyscy byliśmy nieco zmęczeni. Nasza prędkość rzadko przekraczała 2 węzły. Łódka świetnie dawała sobie radę z przepychaniem się przez lód. Odgłosy lodu obcierającego się o burty czy łamanego pod naporem masy jachtu były trudne do zniesienia przez ekipę pod pokładem. Katharsis II nie wyglądała jednak na zagrożoną.
W końcu Hania dostrzegła na horyzoncie pas czystej wody. Dziwnym było tylko to, że lód na granicy paku wcale nie chciał się rozluźnić. Do końca musieliśmy ciężko pracować. Po sześciu godzinach zmagań pokonaliśmy nasz pierwszy pak o szerokości 12 mil morskich. Po dużym wysiłku niezwykle smakował nam obiad przygotowany przez Tomka, mistrza polskich smaczków. Tym razem zaserwował nam przepyszne gołąbki w sosie pomidorowym.
Do zasadniczego lodu mamy jeszcze 50 mil morskich, mamy nadzieję, względnie czystej wody. Musimy go pokonać w ciągu 36 godzin, by mieć czas na schowanie się przed ciężkim sztormem, którego nadejścia spodziewamy się za kilka dni. Gdyby miało nam się to zadanie nie powieść, będę musiał zarządzić odwrót, by nie narazić nas na katastrofę.


Responses

  1. Jednym z ulubionych żartów Doktora Mariusza jest ten o lodziku,,, no to ma za swoje 😉

  2. Wojtek w domu to nawet nie chciał robić dla siebie kanapek na śniadanie,A
    hoj

  3. Łał – Veni Vidi Vici – rządzicie – docencie Haneczkę na czubku/szczycie , dzięki jej zdjęciom będą Was podziwiać wszyscy. To są rewelacyjne foty. A propos lodów: Mariusz dużo tego zna w sensie kawałów, w końcu chirurg 🙂 mózg młody rzadko używany 🙂 pozdro śwagier, trzy zdrowaśki za Ciebie i Załogę i flaszka pigwy kilkuletniej.

    • A zostanie coś jeszcze z tej pigwówki??


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: