Napisane przez: Hanuś | 2015/11/09

Przez Timor na Flores

Po niecałych trzech dniach żeglugi dotarliśmy na czas do Kupang, gdzie pożegnaliśmy Michała i przyjęliśmy na pokład Magdę z Markiem. Nie osłonięte kotwicowisko nie zachęcało do dłuższego postoju. Szkoda, bo górzyste wnętrze Timoru kryje w sobie kilka społeczności, ciągle żyjących w zgodzie ze starymi tradycjami. Podczas kilkugodzinnego postoju uzupełniliśmy zapasy napojów oraz świeżynki i przed zachodem słońca zostawiliśmy za rufą Timor.
Naszym kolejnym celem była Wyspa Flores. Planowaliśmy dopłynąć na północny brzeg w okolice Maurere, by stamtąd zorganizować wyprawę w głąb wyspy na wulkan Kelimutu. Pływając po wodach Indonezji wciąż zaskakują nas silne prądy, które nie do końca związane są z pływami podczas odpływów czy przypływów, ale pojawiają się w niektórych miejscach, często trudne do przewidzenia. Jest to jedno ze zjawisk, które wymaga zgłębienia wiedzy lokalnej, której nie da się wyczytać z przewodników. Płynąć z południa na północ musieliśmy pokonać wąski przesmyk między Wyspami Flores i Adunara. Mariusz wiedział, że występują tam silne prądy i z rana spodziewał się dodatniego. I rzeczywiście prądy dodawały nam prędkości, jednak z tak silnym, bo ponad 7-węzłówym prądem spotkaliśmy się do tej pory tylko raz, podczas rejsu po Kolumbii Brytyjskiej. Gdyby prąd był przeciwny, to zamiast sunąć do przodu, stalibyśmy w miejscu. Woda aż kipiała, a na naszym logu pojawiło się ponad 14 węzłów.
Po bezwietrznej nocy i porannych atrakcjach w przesmyku w dzień pojawiła się sprzyjająca bryza i udało nam się pożeglować na pełnych żaglach wzdłuż północnego brzegu Flores. Kotwicę rzucaliśmy już po zmroku w zatoce przed Maurere przy hotelu z ośrodkiem nurkowym. Następnego dnia z rana planowaliśmy poprzez hotel zorganizować wycieczkę na wulkan. Niestety nie zastaliśmy właściciela, a obsługa pozostająca w recepcji nie była w stanie nam pomóc. Postanowiliśmy przenieść się do głównej miejscowości – Maurere i tam szukać samochodów do wynajęcia. Po drodze zatrzymaliśmy się przy niewielkiej wysepce na kąpiele w lazurowej wodzie i do Maurere zapłynęliśmy na wieczór. Mieliśmy dużo szczęścia, gdyż wpływając do Maurere wywołał nas przez radio Alladyn – tamtejszy agent wspierający przypływające jachty. Jeszcze tego samego wieczora pojawił się na pokładzie Katharsis i zapytał w czym może nam pomóc. Niesamowicie ciepły w kontakcie z nami muzułmanin zaproponował, że zorganizuje dla nas dwa samochody z kierowcami, które zawiozą nas na wulkan, a sam w ciągu dnia pojedzie na targ i kupi co potrzebujemy. Przygotowałam dla niego listę zakupów, a na drugi dzień rano wsiedliśmy w podstawione samochody i ruszyliśmy na całodniową wyprawę na wulkan Kelimutu.
Sama droga była ciekawa, gdyż pozwalała zobaczyć wnętrze wyspy. Zawsze jest to zupełnie inna perspektywa, niż ta wyłącznie od strony wody. Ja byłam oczarowana zielenią pól ryżowych. Flores jest wyjątkowo suchą wyspą, lecz jej górzyste wnętrze jest bardziej zielone. Wioski mijane po drodze wkomponowane były w krajobraz tworząc wraz z nim harmonijny charakter wyspy. Tu i ówdzie mijaliśmy niewielkie kościółki, jako że wnętrze Flores jest katolickie. Spora część mieszkańców praktykuje ciągle animistyczne rytuały przodków.
Po ponad trzech godzinach jazdy dotarliśmy do parku narodowego przy wulkanie Kelimutu. Nie jest on już aktywny, a atrakcją są malownicze jeziora. Nie mieliśmy dostępu do Internetu, więc nie sprawdzaliśmy dokładnie jak to będzie wyglądało, a przewodnik zawierał jedynie jedno, niezbyt udane zdjęcie. Mariusz wyczytał, iż jest to piękne miejsce, ale nikt z nas do końca nie wiedział czego się spodziewać. Gdy po krótkim spacerze na wulkan doszliśmy do krawędzi krateru ujrzeliśmy pierwsze jezioro. Wśród masywnych skał skrywała się tafla szmaragdowej wody. Był to śliczny widok. Następnie wspięliśmy się wyżej, skąd rozpościerał się widok na kolejne jezioro, które miało kolor cudownie turkusowy. Barwy tego krajobrazu były nierealne. Aż trudno było mi uwierzyć, iż takie kolory stworzyła natura, a nie utalentowany chemik! Po sesji zdjęciowej na tle obu jezior weszliśmy na najwyższy taras widokowy, skąd było wiać trzecie z jezior. Miało ono już bardziej naturalny kolor, bo zielony. Wszystkie jeziora tworzyły wspaniałą ucztę dla oczu i wspólnie stwierdziliśmy, iż są to jedne z najpiękniejszych widoków, jakie kiedykolwiek oglądaliśmy.
Po powrocie z wycieczki, pojechaliśmy do poleconej przez Alladyna restauracji ze świeżymi owocami morza. Miejsce było trochę zaskakujące. Najpierw wchodziło się do sklepu wędkarskiego, następnie przechodziło na jego zaplecze, gdzie znajdowały się wanny ze świeżymi rybami i homarami oraz kuchnia, zawalona garnkami i brudnymi naczyniami. Pomiędzy tym wszystkim stał kojec z bawiącym się synkiem właścicielki. Po wybraniu ryb i homarów poszliśmy na górę, gdzie znajdowało się kilka stolików. Ilość brudnych naczyń ze świeżymi odpadkami świadczyła o dużej ilości klientów, a to zapowiadało dobre jedzenie. I tak rzeczywiście było. Po wspaniałej wycieczce zjedliśmy pyszną kolację. Oprawa nie była może specjalnie elegancka czy wykwintna, ale jedzenie było świeże i bardzo dobre, a tego nam było trzeba po wyczerpującym dniu. Po powrocie na nabrzeże, czekał na nas Alladyn, który przekazał nam zakupione rano na targu tuńczyki, które przechował w chłodni w swoim domu, a na pokładzie stały torby z zakupami. Świetnie to wszystko dla nas zorganizował. Po zasztauowaniu zakupów podnieśliśmy kotwicę, by przez noc przenieść się w nowe miejsce – do Parku Morskiego Siedemnastu Wysp, gdzie pośród lazurowej wody i sielskich krajobrazów spędziliśmy dzień relaksując się w morzu i wygrzewając na złotym piasku.


Responses

  1. Kurcze , uważajcie tam na siebie ( vide Paryż ) . Pozdrawiam , Krzychu Wożniak.

  2. Z przyjemnością informuję, że blog został nominowany do nagrody Liebster Award. Gratulacje! Zawsze chętnie tu zaglądam. Po dodatkowe informacje zapraszam do siebie na https://zimawub.wordpress.com/2015/11/18/liebster-award/


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: