Napisane przez: Hanuś | 2016/10/12

Półmetek za nami

Dzisiaj mija nam 10. dzień żeglugi. W tym czasie przepłynęliśmy 1640 mil morskich, a do Kapsztadu pozostaje 1370. Wciąż towarzyszy nam słoneczna aura ze słabymi wiatrami. Analiza pogody przed wypłynięciem z Seszeli wskazywała, że po trzech- czterech dniach kilkunastowęzłowych wiatrów, przyjdzie czas na silniejsze wianie, które miało nam towarzyszyć praktycznie do końca rejsu. Tym czasem wiatry jakby się przed nami rozstępowały. Od kilku dni dosłownie je gonimy. Gdy bieżąca mapa pogodowa pokazuje, że już za chwilę wpłyniemy na akwen objęty silniejszymi wiatrami, w rzeczywistości zastajemy delikatną bryzę. Nowo ściągnięta prognoza pogody zmienia dane swojej poprzedniczki i okazuje się, że przed nami otwiera się nowa strefa słabych wiatrów. Ale jutro powinniśmy wjechać w pierwszy front z południowo-wschodnimi wiatrami około 30 węzłów. Tak przynajmniej raportuje najnowsza prognoza. A jak będzie, to zobaczymy jutro, gdyż warunki są tu niezwykle zmienne. Powoli zbliżamy się do brzegów Afryki. Nie pomaga na prąd, który w poniedziałkową noc spowalniał nas aż o 3 węzły. Prąd ten to boczna odnoga Prądu Agulhas, który płynie z północy na południe wzdłuż brzegów południowo-wschodniej Afryki. Mariusz opóźnia wejście w jego wartki nurt, gdyż w połączeniu z przeciwnym, silnym południowym wiatrem powoduje niesamowicie niebezpieczne fale. Podobne fale dały nam w kość w czasie płynięcia z Brisbane do Sydney przed regatami dwa lata temu. Teraz jesteśmy tylko we dwójkę, więc musimy szczególnie uważać.
Słabe wiatry w połączeniu z resztkowym zafalowaniem często powodują łopot żagli. Czasami wystarcza zredukować grota i nieprzyjemne uderzanie płótnem ustaje. W okolicach Cape St. Andre, który mijaliśmy w nocy przez kilka godzin silnie wiało, po czym wiatr ni z tego ni z owego ucichł. Mieliśmy grota na drugim refie. Żagiel co kilka minut wydawał z siebie nieprzyjemny odgłos. Nie zrzuciliśmy żagla od razu, mając nadzieję na powrót wiatru, co skończyło się wyrwaniem listwy grota z wózka nad trzecim refem. Wykręciła się nakrętka szpilki mocującej pochwę listwy z wózkiem. W efekcie wypadła szpilka wprowadzając fragment żagla w niebezpieczne łopotanie, na szczęście szybko zauważone i bez dalszych konsekwencji. Już za dnia wymieniliśmy szpilkę. Swoją drogą szpilki z nakrętkami od dołu a nie z przetyczkami, to chyba nie najlepszy patent.
Pod pokładem komfortowa atmosfera wciąż sprzyja porządkom i pracy przy komputerach, co intensywnie z Mariuszem wykorzystujemy.
Trochę nerwów napsuły nam w ostatnich dniach informacje z marin RPA. Okazało się, że największa marina w Kapsztadzie – Royal Cape Yacht Club , w której mieliśmy zacumować, odmówiła przyjęcia nas. W kategoriach długości jednostki tylko o dwa metry byliśmy za dłudzy, co nie stanowi większego problemu. Ale dwa dni temu Mariusz dostał wiadomość z zapytaniem o ciężar łódki i okazało się, że nasze 50 ton przewyższa o 30 wytrzymałość tamtejszych kei. Druga z marin posiadająca miejsca dla jednostek powyżej 20 metrów (aż dwie keje!) wciąż nie odpowiadała na mejle, a i do biura ciężko było się dodzwonić. Już zaczęliśmy się zastanawiać, jakie mamy alternatywy, bo sytuacja wyglądała nieciekawie…
Wzdłuż południowego wybrzeża Afryki nie ma bezpiecznych zatok dający możliwość schronienia się na kotwicy. Brak możliwości płynięcia do Kapsztadu zmuszałby nas do wpłynięcia najprawdopodobniej do Richards Bay na północno-wschodnim krańcu RPA i proszenie o przyjęcie przy portowej kei. Tamtejsza marina, jak i ta w Durbanie, nie przyjmują jachtów o gabarytach Katharsis II. A gdyby i tu nas nie przyjęto, to czekałoby nas płynięcie na Mauritius. A to oznaczałoby dodatkowe 2000 mil podwiatrowej jazdy, często z ponad 20 węzłowym wiatrem, co nie zapowiadałoby przyjemnego rejsu… Nie mówiąc o skomplikowaniu naszych planów związanych z wyprawą na Antarktydę, do której będziemy się teraz przygotowywać. Gdybyśmy od razu z Seszeli popłynęli na Mauritius, to zajęło by nam to około 6 dni podwiatrowejj żeglugi. Na szczęście w marinie królewskiej w Kapsztadzie, do której nas nie przyjęto, podano nam mejla bezpośrednio do menedżera technicznego V&A Marina (druga marina w Kapsztadzie), z którym udało się Mariuszowi skontaktować. Poprosił o dane jednostki oraz terminy ewentualnego postoju i zapowiedział, że się odezwie. Były to dość nerwowe dwie godziny, zanim dostaliśmy mejla potwierdzającego rezerwację! Udało się! Mamy gdzie się zatrzymać w Kapsztadzie.

Środa 12.10.2016 godzina 1600 UTC+3, pozycja 24st.23min.S 038st.31 min.E wiatr NE 10 węzłów, prędkość jachtu 6,5 węzła.


Responses

  1. Hania podaj proszę mi swojego maila 🙂
    Pozdrawiam Was Julo

  2. mój to jj@axxel.pl

  3. Haniu , nie martw się wyciągniemy Cię z tego piekła ciągłej pracy i niekończących się obowiązków ! A On tylko siedzi, lanczuje i drynki popija . Taki żarcik. A swoją drogą to zaskoczony jestem słabością Kapsztadu w temacie przyjmowania na postój takich jednostek jak Wasza , ale najważniejsze , że udało się w końcu zabukować postój. Trzymajcie się ciepło , Krzychu.

    • Te porządki to czysta przyjemność 🙂 Często brakuje czasu, żeby zajrzeć w różne kąty, bo jest coś ciekawszego do roboty i dużo się dzieje. A teraz taki spokój był prze te kilka dni, że aż miło było nadrobić pewne zaległości.
      No a z tymi marinami w RPA to też byliśmy bardzo zaskoczeni. Tym bardziej, że odkąd Zatoka Adeńska jest zarażona plagą piracką, to cały ruch żeglarzy płynących dookoła świata ciągnie się wokół Przylądka DObrej Nadziei. No ale jednak więcej jest jednak tych ciut mniejszych jednostek. No ale najważniejsze, ze nas przyjmą.
      A ciemne chmury i złowrogie wiatry już sobie poszły?
      Pozdrowionka
      Hanuś

      • Hej, Hanuś zapytam dja dobrej praktyki z jakich prognoz/y najczęściej korzysta Mariusz ?

      • Na bieżąco z griba zaciąganego przez TimeZero (dawny Maxsea). Do tego z weather.gmdss.org odpowiedni sektor – teraz to MATAREA VII. Gdy jesteśmy blisko brzegów to sprawdzają się również lokalne prognozy. No i mapki z różnych źródeł, gdyż grib nie pokazuje frontów, stref konwergencji ani tego co dzieje się w górnych warstwach atmosfery.

      • Dzięki za info , pozdrawiam !


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: