Napisane przez: Hanuś | 2010/12/22

lad na horyzoncie (18.12.)

Przez ostatnie trzy dni plyniecia pogoda bardzo nam dopisywala. Wial wiatr powyzej 15 wezlow i calymi dniami swiecilo slonce. Tylko wieczorami zbieraly sie wielkie chmury klebiaste przynoszace krotkie, ale bardzo intensywne opady. Mknelismy do celu z predkoscia ponad 9 wezlow. Dziob Katharsis przedzieral sie przez fale oceanu pokonujac kolejne setki mil. Ktoregos dnia nie wytrzymalam i poszlam na dziob, zeby zrobic pare zdjec zywiolu wdzierajacego sie na poklad. Wiedzialam, ze i tak bede cala mokra, wiec ubralam stroj kapielowy, na to pasy ratunkowe, aparat schowalam do specjalnego pokrowca i ruszylam na lowy ciekawych ujec. Fale byly tak duze, ze cala zanurzona bylam w wodzie i kamizelka ratunkowa wystrzelila, tzn. napompowala sie powietrzem.

Udalo nam sie zlapac kolejne mahi-mahi. Poprzednie od razu trafilo na stol, a to postanowilismy przechowac w zamrazalniku i przygotowac na wieczor wigilijny.

W piatek 17.12. swietowalismy urodziny Roberta. Wypilismy po symbolicznej szklance whisky, a do oproznionej butelki wlozylismy pamiatkowy list i jednego cukierka (polska Kukulke z zapasow Tomka). Zefir nadal list poczta morska, podajac jako adres zwroty swojego maila. Ciekawe czy do kogos ta poczta dotrze.

Po trzynastu dniach zeglugi ujrzelismy lad brzegi Wyspy Wielkanocnej (Easter Island). O 0900 czasu lodkowego, a 1200 czasu lokalnego rzucilismy kotwice w zatoce przy glownej wiosce Hanga Roa.

Zaczelismy od zalatwiania formalnosci. Na lodke przyplyneli odpowiedni oficiele przedstawiciel kapitanatu portu, policjant, celnik oraz spec od zywnosci i zwierzat. Po kontroli paszportow i naszych zapasow dostalismy pozwolenie na udanie sie na lad. Czesc ekipy zostala na lodce w celu usuniecia kilkunastu kilogramow soli, ktora osadzila sie na pokladzie podczas plyniecia, a czesc ruszyla na rekonesans na lad.

Wyspa Rapa Nui (w jezyku polinezyjskim) nazwana zostala Wielkanocna przez holenderskiego zeglarza odkrywce Jacoba Roggeveena, ktory doplynal do jej brzegow 5 kwietnia 1722 roku w niedziele wielkanocna. Jest to najbardziej oddalona na swiecie wyspa od jakiegokolwiek ladu i innych zamieszkalych wysp. Nalezy do Chile, a polowa jej mieszkancow ma korzenie polinezyjskie.

Zaskoczyly nas tu dwie rzeczy. Po pierwsze duza ilosc restauracji, przeroznych barow i klubow nocnych. Kolejna rzecz to policjanci i zolnierze, ktorych mozna spotkac doslownie na kazdym rogu.

Natrafilismy tez na dwa centra nurkowe i od razu umowilismy sie na poniedzialek na zorganizowane nurkowanie w tutejszych jaskiniach. A na niedziele Mariusz zaplanowal wycieczke po wyspie. Wyposazyl cala ekipe w skutery, kupilismy tez przewodniki i mapy. Tajemnicze posagi czekaja…


Responses

  1. Boże Narodzenie na Wyspach Wielkanocnych – to trzeba mieć fantazję.
    A choć wkoło pełno ryb pewnie Wam brakuje karpia…
    Świątecznie pozdrawiam

  2. Zamknij oczy. Sen się śni.
    Śnieży i migoce gwiazdeczkami.
    Wieczorynka Świętej Nocy.

    Na obrusie bielusieńkim,
    opłatkiem złączone dłonie.
    Dwanaście dań pysznych,
    z tradycją sporządzonych.

    Obok Nas,Oni roześmiani.
    Wszyscy! kochani bliscy,
    i każdy gość upragniony.

    Na kolanach zwierzątka,
    czekają na swoją mowę.
    I choinka pięknie błyszczy.
    Pod nią prezent niezwykły.

    Promień łaski,wiary narodzenia.
    Zgoda, miłość,zdrowie i szacunek.
    I serduszko jedno,ogromne czerwone.

    Szczęście

    Zdrowych i spokojnych Świąt dla Całej Załogi życzy Robert i Beata


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: