W sobotnie popołudnie, podczas gdy na Katharsis wpadła z wizytą jedna z załóg uczestniczących w zlocie zorganizowanym na cześć Władka Wagnera, koło Karharsis przemknęła wodna taksówka. Ktoś z przepływającej łódki krzyknął do Mariusza, czy nie brakuje mu butelki whisky na pokładzie. Zawsze polski język na drugim końcu świata wzbudza zainteresowanie, ale akurat w ten weekend przy Beef Island słyszeliśmy głównie naszą ojczystą mowę, więc nie zrbiło to na Mariuszu wrażenia. Dopiero gdy taksówka podpłynęła bliżej i można było rozpoznać wesoły śmiech Misia i dojrzeć rozprominioną twarz Mareczka, do Mariusza powoli zaczęło docierać kto do niego przyjechał…. Zaskoczenie było tak duże, że chwilę zajęło zanim nasz kapitan otrząsnął się z szoku. Jednak szybko skoczył na rufę, żeby przywitać niespodziewanych gości. Radość malująca się na twarzy Mariusza z całą pewnością była miną z serii tych, za które nie da się zapłacić żadną tam kartą kredytową. Zaczęły się czułe powitania, śmiechy, życzenia, no i odśpiewane w końcu zostało Mariuszowi „sto lat”.
Michu i Marek postanowili zrobić Mariuszowi niespodziankę i przyjechać do niego na urodzinowego drinka. Michał zrobił już taki numer rok temu, więc tym bardziej Mariusz nie spodziewał się powtórki miłego prezentu. Poza urodzinami chłopacy pomyśleli o imprezie Wagnera, w której braliśmy udział. Na poniedziałek planowane były wyścigi, więc chcieli wspomóc Katharsis sprawdzonymi członkami regatowej załogi. Na tą okazję przygotowali śliczne koszulki okolicznościowe z nazwą jachtu, imprezy i rysunkiem żagłówki Wagnera „Zjawą III”. Ekipa z Kanady, która akurat siedziała z nami na Katharsis, nie mogło się nadziwić jak można zrobić taką niespodziankę i przyjechać z drugiego krańca świata po prostu na drinka. Mariusz z resztą też długo patrzył z niedowierzaniem i jednocześnie przeszczęśliwym uśmiechem na Marka oraz Michała.
- radosny Mariusz na widok niespodziewanych gości
- powitanie
- ekipa Katharsis w przywiezionych przez Mareczka i Misia koszulkach
- wieczór w barze na plaży
- uśmiechnięci Marek i Michał
- Mariusz z ekipą z Polskiego Klubu Żeglarskiego z Nowego Jorku
Witojcie ! 🙂 Bardzo udane spotkanie 🙂 Pozdrowienia z NYC !
A’propos regat, nikogo nie poniosły nerwy, a paru znakomitych żeglarzy zapomniało, iż umowy czarterowe zabraniają regacenia się, pływanie powyżej 20 knotów to rzecz drugorzędna. Wiało 23 i Kedyw żeglował na pełnych żaglach do Jost goniąc miejscami po 10.