Napisane przez: Mariusz | 2012/03/12

Kuba Podróżnik pożeglował w najbardziej nieznane

Kuba Fedorowicz

Mariusz:

Dzisiaj rano zadzwonił telefon satelitarny na łódce. Zdruzgotany głos Wojtka Małeckiego oznaimił nam tragiczną wieść, w którą do tej chwili nie mogę uwierzyć – Kuba Fedorowicz nie żyje.
Drogi nasze przecięły się na końcu świata – w Ushuaia, dokąd Kuba dotarł po ponad rocznej samotnej wędrówce przez kontynent Południowej Ameryki. Przypadek, czy przeznaczenie spowodowały, że Hania zaprosiła go na pokład. Wszyscy byliśmy zauroczeni jego charyzmą, otwartością i humorem. Mimo młodego wieku sprawiał wrażenie bardzo doświadczonego i do tego przy całej swojej spontaniczności – opanowanego i zrównoważonego. Od razu go polubiłem i nie zawahałem się mu zaproponować wspólną podróż na pokładzie „Katharsis II” na Antarktydę.
Spędziliśmy razem ponad cztery miesiące –płynąc z Ushuaia poprzez lody Antarktydy, cieśniny Patagonii, wybrzeża Argentyny i Brazylii aż do Rio de Janeiro, gdzie Kuba postanowił zakończyć swą podróż i wrócić do kraju. Wspólnie obchodziliśmy jego ostatnie – 24te urodziny.
Nie znam nikogo na kim Kuba nie wywarłby niesamowicie pozytywnego wrażenia. Perfekcjonista, dobry żeglarz i jeszcze lepszy alpinista. Nie mogliśmy obejść się bez jego hiszpańskiego w Chile i Argentynie, a nawet w portugalsko języcznej Brazylii. Do tego urodzony lider i doskonały inspirator oraz nauczyciel. Uczył nas z pasją wspinaczki po lodowcach. Ja odwdzięczyłem się mu lekcjami nurkowania. Dał się też nauczyć odróżniać wino białe od czerwonego. Z dziecięcym podnieceniem graliśmy razem na Playstation. Bardziej na poważnie w tenisa. Cokolwiek by Kuba nie robił, robił to z niesamowitym zaangażowaniem i zarażał tym innych. Nie miało znaczenia czy opwiadał o alpinizmie, parkurze albo kręceniu filmów, czy o piciu Yerba maty. Rozbawiał nas do łez swoistym, szalonym stylem tańca.
Te kilka wspólnie i bardzo intensywnie spędzonych miesięcy spowodowało, że Kuba stał się kimś więcej niż członkiem załogi i dobrym kumplem. Został przyjacielem i członkiem rodziny. Brakowalo nam go po jego wylocie do kraju. Ale wiedziałem, że nasze drogi znowu się zejdą. Mogła to być jeszcze w tym roku podróż na Grenlandię.
Oj młody, wszystkiego się mogliśmy spodziewać po Tobie, ale nie takiego numeru! To jak czarny sen, z którego chciałoby się obudzić. Boli strasznie.
Trzymaj się w tych zaświatach!


Responses

  1. Kuba, chciałabym, żebyś mógł z tej podróży po prostu wrócić, zapukać do nas i powiedzieć, że płyniemy w kolejny wspólny rejs!!! Cholernie ciężko ogarnąć to co się wydarzyło….

  2. [*] to potwornie smutne, że tak wspaniały człowiek musiał przedwcześnie odejść z tego świata… 😦

  3. Pewnych „rzeczy” nie zrozumiem do końca dni swych. Bardzo smutno… Nie dane mi było poznać Kuby osobiście ale czuję się jak by odszedł ktoś bliski… Na każdy wpis na blogu http://mygrandtour.pl/ czekałam niecierpliwie… Następnego już nie doczekam…

  4. Jaki byl powod jego smierci ? Wyrazy wspolczucia. Trzymajcie sie. Basia i Maciek

  5. Wiadomosc mnie porazila, czytam od kilku lat Wasz blog regularnie, wiec przy okazji oczywiscie i Kube poznalem, czuje sie jakby odszedl ktos z rodziny…
    Pomyslnych wiatrow na tej wiecznej wachcie |’| |’| |’|

    Adam vel tupti

  6. Kubę spotkałem w Cali (Kolumbia). On jechał na południe, ja na północ. Spędziliśmy razem ponad tydzień. Wspaniały chłopak. 8 marca rozmawiałem z nim jeszcze 😦 smutek straszny

  7. Nie wszystek umrę.

    Horacy Pieśń III, 30

  8. … Tylko wezmę mój sztormiak i sweter,
    Ostatni raz spojrzę na pirs.
    Pozdrów moich kolegów, powiedz, że dnia pewnego
    Spotkamy się wszyscy tam w Fiddler’s Green………

    Odpłynął Kuba do Hilo…..

    Żegnaliśmy go na Woli w Warszawie…..

    Studio Bezsensu

  9. Dowiedziałem się wczoraj i bardzo mi smutno że Kuby już nie ma…
    wiele przecież o nim słyszałem był częścią tej łódki przykre to

    Jurek

  10. Po prostu beczę. Przed chwilą przypadkowo dowiedziałem się o śmierci Kuby. Wchodząc na blog: byledalej przeczytałem tę informację. Sam mam 44 lata i syna prawie w wieku Kuby, tylko 4 lata młodszego. Wiele miesięcy temu surfując po necie znalazłem blog Kuby. I od tej pory z przyjemnością czytałem jego wpisy. Miał niebywały dar pisania (a kilka książek już przeczytałem) i pomimo liter i sieci czuło się magię tego chłopaka przemawiającą w każdym słowie. Pięknie pisał, spójnie, klarownie i inteligentnie. 3małem za niego kciuki i miałem nadzieję, że zostanie rasowym, szczerym dziennikarzem. Pracującym z pasją. I jak to w życiu znowu coś bez sensu. Ślepy los. I jak to ja powtarzam: jedyne co możemy zrobić w życiu to się starać, a co będzie nigdy nie wiemy. Znajdę twój grób Kuba, a część mojej rodziny także leży na tym cmentarzu więc będziesz miał kolejnego odwiedzającego.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: