Napisane przez: Hanuś | 2014/02/20

Z Port Pegasus przez Port Adventure do Golden Bay na Wyspie Stewart

Trudno było mi się pożegnać z naszym kotwicowiskiem w południowym ramieniu Port Pegasus…. te mieszkające tu przegrzebki… Ale tak to już z tym żeglowaniem jest, że się przypływa, żeby za jakiś czas popłynąć dalej. Z jednej strony ogarnia smutek, gdy opuszcza się miejsce, w którym się dobrze poczujesz, jednak chęć zobaczenia i poznania nowego jest silniejsza.
Z południowego ramienia Port Pegasus popłynęliśmy na północ. Najpierw zatrzymaliśmy się przy Albion Inlet, by poszukać tajemniczego Smuglers Cove. Na blogach innych żeglarzy znaleźliśmy informację o niewielkiej zatoczce, nazywanej Zakolem Przemytników, która ukryta jest wśród skał w Północnym Ramieniu Port Pegasus. Miejsce jest rzeczywiście świetnie zakamuflowane i gdyby nie zdjęcia tego miejsca, to pewnie przepływając tamtędy nie odgadlibyśmy, że jest tam przesmyk prowadzący do niewielkiej zatoki. Miejsce bardzo urokliwe, ale najbardziej ekscytujące było szukanie tajemnego, wąskiego przejścia. Zajęło nam to dwie godziny. Objechaliśmy pontonem wszystkie zatoczki i nic. Po powrocie na łódkę Mariusz stwierdził, że nie możemy się poddawać i wyruszyliśmy drugi raz, tym razem zawężając nasz obszar poszukiwań. Wejście do maleńkiej zatoczki odkryliśmy będąc kilkanaście metrów od niej. Wejście było tak wąskie, że ledwo nasz ponton się tam zmieścił. Warto było tego zadać sobie dodatkowego wysiłku, by odkryć to małe cudeńko.
Szukając Smuglers Cove popłynęliśmy w najgłębszy zakątek zatoki, dostępny tylko przy wysokiej wodzie. Natknęliśmy się na samicę lwa morskiego z dzieciątkiem. Sądząc po mokrym wyglądzie, było to dopiero co urodzone dziecię. Nie chcieliśmy tej pary wystraszyć, matka była bardzo wyczulona na naszą obecność. Ojciec, żerujący po drugiej stronie zatoczki rzucił się na nas niczym prawdziwy lew, by ratować rodzinę. Nie pozostawało nam nic innego, jak pozostawić ich w spokoju.
Noc spędziliśmy na samej północy Port Pegasus przy Wyspie Rosa. Woda nie zachęcała tutaj do kąpieli. Wraz z okolicznymi strumieniami do zatoki spływały brunatne wody. Nie wiem, czy to zasługa jakiś minerałów, czy roślinności, w każdym razie woda była brązowawa i na poszukiwanie małż się nie wybrałam. Chłopacy za to nie poddali się z łowieniem i popłynęli pontonem na połowy dorszy. Tych na szczęście woda nie zniechęcała i tłumnie zamieszkiwały tutejsze zatoczki. Każde zanurzenie wędki owocowało dorszem lub barakudą na haczyku. Chłopacy nałowili tyle, ile mogliśmy przejeść w najbliższych dniach. Mało tego, nawet w naszej klatce na homary, zamiast wyżej wymienionych, znalazły się trzy dorsze. I tym sposobem kontynuowaliśmy fantazje kulinarne na temat owoców morza.
Z Port Pegasus popłynęliśmy do Port Adventure. Znajduje się tu głęboka i dobrze osłonięta zatoka – Oyster Cove. Jako, że Katharsis to jacht ze stoczni Oyster, to koniecznie chcieliśmy ją sfotografować w tym miejscu. Gdy uznaliśmy, że sesja z udziałem naszej pięknej modelki jest udana, pożeglowaliśmy dalej na północ, w kierunku cywilizacji. Kotwice rzuciliśmy w Golden Bay, z której utwardzona droga prowadzi do Oban – jedynej miejscowości na Wyspie Stewart. Po prawie trzech tygodniach obcowania jedynie z przyrodą zderzymy się z cywilizacją!


Responses

  1. Do poczytania w wolnym czasie:))))))

    Dnia 20 lut 2014 o godz. 12:58 Niesprzedawajcieswychmarzen’s Blog napisał(a):

    > >


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: