Napisane przez: Hanuś | 2016/10/18

Brzegi Afryki

Ostatnie dni Neptun nam nieźle urozmaicał pogodowo. Musze przyznać, że ten akwen jest wymagający – zarówno pod względem zmienności wiatrów, jak i morza oraz kłębiących się w nim prądów oceanicznych.
Tutaj wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Po piątkowym silnym wietrze od rufy przyszedł czas na trochę zabawy z podwiatrową jazdą. Chwilę spokoju w ciągu dnia w sobotę wykorzystaliśmy na postawienie zrefowanego grota, by przygotować łódkę do ostrej jazdy pod wiatr. Niestety i tym razem prognoza nie doszacowała siły wiatru. Z zapowiadanych 20 węzłów idealnie w nos zrobiło się w nocy z soboty na niedzielę 33 węzły, co bardzo rozbudowało morze. I niestety musiałam oglądać fale, które tak mnie zachwycały poprzedniego poranka, z tego kierunku, z którego nie chciałam na nie patrzeć, czyli zmagać się z nimi w podwiatrowej żegludze. Staraliśmy się utrzymywać bezpieczną prędkość, by Katharsis II nie spadała z impetem ze stromych fal. Jacht nieźle sobie radził z coraz większym morzem, jednak nie chcieliśmy go forsować. Ten kierunek wiatru miał utrzymywać się do poniedziałkowego poranka, a w niedzielę w ciągu dnia jeszcze stężeć. Mariusz postanowił skierować nasz jacht w stronę lądu. Zazwyczaj wolimy zostać na pełnym morzu w czasie sztormu, ale tym razem liczyliśmy na spokojniejsze morze w pasie przybrzeżnym do głębokości 200 m. Linia 200 m wyznacza granicą występowania prądu Agulhas, który podbija i wypiętrza do niebezpiecznych rozmiarów fale. Pas przybrzeżny jest stosunkowo wąski i jego szerokość rzadko przekracza 3 mile. Oznaczałoby to częste manewry zwrotów, ale woleliśmy taką zabawę, niż walkę z coraz groźniej wyglądającym morzem. Po minięciu linii 200 metrów fale zaczęły się uspokajać, a w odległości 1 mili od lądu wiatr niespodziewanie ucichł. Postanowiliśmy wykorzystać ten spokój i podciągnąć na silniku na południe. Na mojej porannej wachcie w niedzielę 16 października o świcie po raz pierwszy ukazały się brzegi Afryki Południowej. Powitanie zgotowały mi stada delfinów i wieloryby kręcące się blisko lądu. Przez cały poranek udało nam się spokojnie płynąć wzdłuż Dzikiego Wybrzeża. Gdy próbowaliśmy oddalać się od lądu, od razu wiatr tężał i ciskał silnymi podmuchami od dziobu, a fala hamowała jacht. Postanowiliśmy nie marnować czasu na halsowanie pod 30 węzłowy wiatr, skoro pod osłoną brzegu mogliśmy sprawnie podążać do celu na naszym dieselgrocie.
Niestety popołudniu wiatr rozhulał się także przy brzegu i wybudował bardzo nieprzyjemną, stromą i krótką falę. Próbując halsować pod wiatr praktycznie nie robilibyśmy postępu do przodu, a na silniku prędkość spadła do 2,5 – 3 węzłów (a paliwo znikało ze zbiornika). Wzdłuż wybrzeża Afryki Południowej nie ma bezpiecznych zatok. Na szczęście udało nam się wypatrzeć jedną przyjaźnie wyglądającą zatoczkę, a raczej zagłębienie w lądzie (Mazeppa Bay), gdzie postanowiliśmy przeczekać kilka godzin największego uderzenia wiatru od południa. Po ośmiogodzinnym odpoczynku dla jachtu i naszej małej załogi, gdy złowrogie świsty zaczęły cichnąć, wznowiliśmy żeglugę. Wiatr osłabł do 15 węzłów i umożliwiał efektywne płynięcie na południe. Kierunek wiatru wymusił na nas długi hals i stopniowe oddalanie się od lądu, czego efektem było wpłynięcie w prąd Agulhas.
Zbiegło się to z kolejną zmianą pogody – powróciliśmy do żeglugi z wiatrem. Korzystając z jego północnego kierunku w poniedziałkowe południe wjechaliśmy w rzekę prądu Agulhas, który przez kilkanaście godzin dodawał nam po 2 -3 węzły prędkości. Przy wietrze z południa prąd Agulhas zderza się z nim wytwarzając niebezpieczne fale, dlatego wcześniej unikaliśmy go. Niestety to co dobre lubi się szybko kończyć i nasz prądowy dopalacz już wygasł. We wtorkowe wypłynęliśmy z nurtu dodatniego prądu i podążamy z wiatrem w kierunku Przylądka Dobrej Nadziei.

Wtorek 18.10.2016, godzina 2300 UTC+2, pozycja 35st.27min.S 021st.59min.E, wiatr E 15 węzłów, prędkość jachtu 7 węzłów.


Responses

  1. Gratuluję przelotu! 2 osoby, trudny akwen, spanie 4 godz + drzemki, to nie za dużo. Zaciekawił mnie ten brak wiatru przy brzegu. Nie spojrzałem na griba, ale chyba musiał wiać z SW? Czy da się to inaczej wytłumaczyć?
    Pozdrawiam Was 🙂

  2. Uuu niezłe selfie na tle wychodzącego słońca! Ściskamy mocno

  3. Przekazuje pozdrowienia na prozbe od Stephen Parkinson ze stoczni Oyster. Podczas dyskusjji na wystawie Hanseboot w Hamburgu wpadlismy na temat Katharsis II

    Pozdrawiam Marcus


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: