Napisane przez: Hanuś | 2011/11/14

Nurkowanie na Bonaire

Mariusz
Bonaire słynie z krystalicznie czystej wody. Zwróciło to moją uwagę podczas poprzedniego pobytu w 2004 roku. Nawet w marinie woda jest niesamowicie przejrzysta. Wtedy jeszcze jednak nie nurkowałem. Teraz na pokładzie mamy sześciu certyfikowanych nurków i zejście pod wodę miało być głównym punktem programu podczas postoju na tej wyspie.
Moim celem było zrobienie pierwszego porządnego zdjęcia podwodnego. Nie da się tego zrobić bez odpowiedniego oświetlenia i dobrego aparatu. Moja stara lustrzanka Nikon D-70 została skradziona w Tajlandii. Miałem nadzieję na wykorzystanie obudowy z innym aparatem, ale nic z tego nie wyszło. Z braku opcji robiliśmy dotychczas zdjęcia małym Nikonem Coolprix, ale ich jakość pozostawiała wiele do życzenia. Nie dość, że niedoświetlone, nie wydobywały kolorów i do tego były rozmazane. Nawet zdjęcia Piotra robione najlepszym na rynku kompaktowym aparatem Canonem G-11 nie były satysfakcjonujące.
Zdecydowaliśmy się na kupno nowego aparatu Nikon D7000, gdyż daje on dodatkowo możliwość kręcenia filmów w Full HD. Zainwestowałem w aluminiową obudowę Aquatica i zestaw bardzo silnych lamp Sea&Sea YS250. Do tego dwa różne porty na obiektyw makro i szerokokątny. Właściwe oświetlenie decyduje o jakości zdjęcia pod wodą. Na 5 metrach głębokości znika już czerwony kolor. To samo dotyczy się światła emitowanego przez lampę. Ale nie będę rozpisywał się o szczegółach technicznych, by nie przynudzać.
Nawet z najlepszym sprzętem nie jest łatwo zrobić dobre zdjęcie. Gdy coś nie gra, np.: zatnie się z jakiegoś powodu aparat, do końca nurkowania nic już nie można zrobić. I tak: najpierw miałem problem z przełączaniem aparatu na tryb video. Po takiej próbie aparat blokował się kompletnie. Musieliśmy wprowadzić delikatne korekty w samej obudowie. Do tego okazało się, że nie mamy właściwego adaptera do podłączenia przewodów synchronizujących lampy z aparatem. Pierwsze próby na Los Roques robiłem więc bez lamp. Na Bonaire udało nam się dorobić trzymanie dla światłowodu.
W końcu po wielu próbach, w połowie piątego nurkowania z nowym sprzętem, wyszło mi pierwsze zdjęcie. Cieszyłem się jak małe dziecko. Ale to dopiero początek drogi. To, że synchronizacja jest po światłowodzie, wymusza manualne ustawienia. Sporo więc eksperymentowania. Nie zawsze jest to proste, gdy jest się w głębinie.
Podczas kolejnych zejść pod wodę delektowaliśmy się bujnością życia. Nie przeszkadzał mi brak dużej ryby. Wynagrodzony był urozmaiceniem form korali i gąbek. Zwierzyny zresztą też nie brakowało.

Hania
Na Bonaire centrum nurkowe Katharsis ruszyło na całego. Ostatnie takie silne podwodne poruszenie było na Fernando de Noronha, kiedy to nurkowaliśmy z Małgosią i Piotrkiem – instruktorami z Tajlandii. Od kiedy Mariusz zaraził mnie nurkowaniem, to jak tylko jest możliwość zejścia pod wodę, to zawsze jestem pierwsza chętna. Teraz, poza Mariuszem i mną, do zwiedzania podwodnego świata chętni byli także Romka z Kubą, Jarek i Tomek. Na Katharsis mamy 6 butli i kompresor napełniający jedną butlę w około 20 minut. Pozwala nam to teoretycznie wykonać trzy nurki całą ekipą, ale pierwsze zejście pod wodę musiałoby się odbywać bardzo wcześnie rano. Niestety nie było tym razem Piotra, który jeśli chodzi o nurkowanie, to potrafi wszystko ekspresowo zorganizować i zmobilizować (albo raczej zapędzić) całą ekipę. Bez „Piotrowego bata” udawało nam się zaliczyć jeden albo dwa nurki dziennie. Ale i tak byliśmy wszyscy bardzo zadowoleni, szczególnie Mariusz jak zaczęły wychodzić mu zdjęcia. Gdyby chcieć zobaczyć wszystkie miejsca nurkowe na Bonaire, trzeba by tam spędzić co najmniej miesiąc. Według mnie jest to miejsce godne polecenia – przede wszystkim ze względu na obłędnie przejrzystą wodę, kolorową rafę oraz różnorodność i mnogość ryb. Dodatkowym atutem Bonaire jest dostępność miejsc nurkowy – większość z nich osiągalna jest z plaż lub oddalona od brzegu o około milę (Klein Bonaire), gdzie można się dostać w kilka minut. Wszystkie miejsca są opisane w przewodniku, a na wodzie umieszczono bojki z nazwami nurkowisk. Podobała nam się niezależność i samodzielność jaką mogliśmy się tam wykazać.
Chciałabym jeszcze dodać małą uwagę do opisów pod zdjęciami. Bardzo lubię przyglądać się wszelkim stworzeniom i roślinom pod wodą, a następnie rozpoznawać co to za gatunki. Jednak nie jesteśmy specjalistami i pewnie będą wkradały się błędy, za co z góry przepraszam, jeśli kogoś urażę. Dodatkowo w większości opisów używamy nazw angielskich, a to dlatego, że opracowania i atlasy ryb, którymi dysponujemy na łódce napisane są po angielsku.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: