Napisane przez: Hanuś | 2013/02/11

Wspomnienia z Meksyku cz.2 – Urodziny Zosi na Wyspie Socorro

Po zostawieniu Cabo San Lucas za rufą obraliśmy kurs na południe ku Archipelagowi Revillagigedo. Początkowo planowaliśmy płynąć do Puerto Vallarta, czyli najkrótszą trasą do kontynentalnego Meksyku. Jednak mejl od Wojtka sugerujący odwiedzenie archipelagu zaintrygował Mariusza na tyle, że postanowił on nadłożyć ponad 250 mil drogi, mimo braku jakichkolwiek wzmianek o tych wyspach w żeglarskich przewodnikach.
Żegluga zajęła nam niecałe dwie doby i był to czas spokojnej jazdy z wiatrem na motyla. Na miejsce postoju i wyprawienia Zosi urodzin Mariusz wybrał Wyspę Socorro, największą z czterech wysp archipelagu. Są to wyspy pochodzenia wulkanicznego, których krajobraz niezwykle różni się od Półwyspu Kalifornijskiego, czy lądu meksykańskiego. Wzgórza porośnięte kaktusami i białe plaże zastępują tu zielone wzgórza i strome klify. Niesamowite i zaskakujące miejsce! Szczególnie jeśli ktoś spodziewa się w Meksyku zobaczyć tylko kaktusy i ranczerów na osłach. Na miejsce dopłynęliśmy o świcie, a kotwicę rzucaliśmy wraz ze wschodzącym słońcem. Rozbieżności między mapami morskimi a rzeczywistością były ogromne, niemniej udało nam się znaleźć w miarę bezpieczne kotwicowisko. Niestety dwie godziny po rzuceniu do wody żelaza podpłynęli do nas meksykańscy marines i oznajmili, że bez specjalnego rządowego pozwolenia nie można się tu zatrzymywać, gdyż archipelag jest rezerwatem objętym szczególną ochroną. Kazali przestawić się nam do jedynej zatoki na wyspie, w której mieści się baza marynarki wojennej, na inspekcję. Tam oznajmiono nam, że musimy płynąć dalej. Dyskusje przez radio były nieco zabawne, z racji prawie zerowej znajomości przez nas języka hiszpańskiego. W końcu pojawił się ktoś mówiący po angielsku i spora ekipa odwiedziła nasz jacht. Na szczęście argument w postaci balu urodzinowego dla dziewięciolatki i biegający półtoraroczny Antoś jakoś zmiękczyły panów z karabinami. Podzwonili po przełożonych i różnych ważnych osobistościach, by po dwóch godzinach wyrazić zgodę na zostanie na jedną noc, jednak bez możliwości schodzenia na ląd. Bal udał się rewelacyjnie, a i pod wodę udało nam się zejść następnego dnia.


Responses

  1. To na pewno będą niezapomniane urodziny Zosi :-))


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: