Wspomnienia z Meksyku cz.10 – Puerto Angel


Po całodniowym relaksowaniu się na plaży w Bahia Chacahua wieczorem podnieśliśmy kotwicę i popłyneliśmy do oddalonego o 70 mil morskich Puerto Angel. Wpływając tam o wschodzie słońca obawialiśmy sie, że będziemy musieli zrezygnować z postoju ze względu na bardzo duże rozkołysanie wody w małej zatoce. Na szczęście w głębi, przy miejscowej plaży znaleźliśmy w miarę spokojne kotwicowisko i zostaliśmy aż do następnego poranka.
Dzień w Puerto Angel spędziliśmy na plaży, ale najpierw zafundowaliśmy sobie długi spacer uliczkami miasteczka, a następnie przeszliśmy jedną z plaż, by dostać się do kolejnej, położonej w zakolu zatoki. Wędrówka w palącym słońcu wszystkich nieźle zmęczyła. To szczególny wyczyn dla Kaśki, która wspierała sie na swojej kuli, momentami tęskniąc za pozostawionym na łódce wózku. Ciocia Zenia z kuzynką Ewą dodatkowo wspięły się na szczyt wzgórza, na którym znajdował się mały kościółek. Pomodliły się tam za całą załogę i pomyslność naszego rejsu, a następnie dołączyły do nas na plażę.

Kategorie:Ameryka Środkowa, Meksyk

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: