Napisane przez: Hanuś | 2017/02/21

Kolejne tygodnie

Od mojego ostatniego wpisu minęły już ponad dwa miesiące. Wiele się w tym czasie wydarzyło. Najważniejsze, że jestem już po operacji wycięcia guza. Doktor Krzysztof Katana z Warszawskiego Centrum Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie perfekcyjnie usunął paskuda z mojej piersi. Po niespełna dwóch tygodniach od operacji lekarze pozwolili mi nawet na krótki wypad do RPA. Bardzo mi zależało, aby chociaż na chwilę poczuć pod stopami pokład Katharsis II.
Jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia polecieliśmy z Mariuszem na kilka dni do Kapsztadu. Katharsis II czekała w marinie. Ten wyjazd był dla mnie niezwykle ważny. Po pierwsze chciałam zobaczyć ekipę i pokazać im, że się nie poddaję. A także chciałam odwiedzić Katharsis II, zanim na kilka dobrych miesięcy utknę w Polsce. Wyniki badań, determinują dalsze etapy leczenia. Scenariusze mogą być różne: kolejne operacje lub od razu chemioterapia. Jedno jest pewne – na jakiś czas koniec z dłuższymi wyjazdami!

Parę dni na Katharsis II pozwoliło mi doładować akumulatory i zebrać siły. Po powrocie do Polski otrzymałam od lekarzy dobre wiadomości –wokół wyciętego guza – nie ma komórek rakowych ani przerzutów do węzłów chłonnych. Hura!!!! Rok 2017 zaczynał się pozytywnie. 
Na południowym krańcu Afryki

Wycięcie guza to dopiero początek długiej drogi, jaka mnie czeka. Lekarze zdecydowali, że na kolejnym etapie leczenia zostanie zastosowana chemioterapia i to ta najcięższego kalibru. Jak mi powiedziano, głównym powodem takiej decyzji jest mój młody wiek. Do końca nie wiadomo, na ile taka terapia zwiększy prawdopodobieństwa całkowitego wyleczenia. Szczerze – boję się, ale nie samego leczenia, tylko skutków ubocznych. Tak, mam mdłości, zdarzają się długie chwile fatalnego samopoczucia i wypadają mi garściami włosy. To niestety codzienność walki z rakiem. Ale boję się tego co niewidoczne – trwałego uszkodzenia innych organów.
Do niedawna miałam cichą nadzieję, że zastosowanie łagodniejszej w skutkach ubocznych hormonoterapii wystarczy do wyleczenia. Jednak dodatkowe konsultacje z lekarzami przekonały mnie, iż bezpieczniej będzie zastosować cały dostępny arsenał środków leczenia.  Nie chcę dawać paskudowi żadnych szans. Dlatego zdecydowałam się poddać chemioterapii.
Staram się udawać, nawet przed sobą, że nic się nie zmieniło. Ale gdzieś w środku są chwile, kiedy bardzo się boję. W takich sytuacjach niesamowicie ważne jest spotkanie lekarza, który potrafi wysłuchać, zrozumieć, wytłumaczyć i po prostu – zaopiekować się swoim pacjentem. Przed operacją miałam szczęście, bo natrafiłam właśnie na takiego chirurga. I tym razem los się do mnie uśmiechnął. Doktor Katarzyna Pogoda wyjaśniła mi jak będzie wyglądał cały proces chemioterapii, dlaczego ważne jest by w moim przypadku właśnie taką terapię zastosować i co możemy dodatkowo zrobić, by jak najbardziej ochronić mój organizm. Pomimo moich lęków i obaw, które były i nadal są, wciąż odnajduję w sobie nowe pokłady optymizmu i pozytywnie patrzę na życie, tak jak przed chorobą. Jest to rzecz, którą Pani Doktor od razu zauważyła i powiedziała mi, że właśnie taka postawa jest najlepszym wsparciem terapii, a duża dawka radosnej witaminy „Ż” do najlepszy suplement diety. Pozytywna energia i pogodne nastawienie do świata to teraz moje podstawowe, obok chemioterapii, metody walki z rakiem. Oczywiście ogromnie ważne jest także wsparcie najbliższych mi osób. Ja je mam i to dodatkowa wartość – teraz bezcenna.

W związku z wyprawą dookoła Antarktydy, której start był planowany na grudzień zeszłego roku, powstała strona poświęcona temu wydarzeniu: http://antarcticcircle60s.pl . Ze względu na moją chorobę i przełożenie rozpoczęcia rejsu na grudzień 2017, strona będzie przez najbliższe miesiące platformą, na której będę chciała prowadzić akcję zachęcającą kobiety do badania piersi. Nasz rejs „Dookoła Antarktydy na południe od 60 stopnia szerokości geograficznej południowej“ będziemy chcieli zadedykować profilaktyce i walce z rakiem piersi.


Responses

  1. Dużo pozytywnego nastawienia, siły, energii i uśmiechu na co dzień.
    Radek
    Katharsis I

    • Dziękuję i przesyłam pozytywną energię!

  2. Hanuś. Trzymaj się:))))). Moja siostra w Holandii miała to samo. Wszystko skończyło się b. dobrze!!!!!

    • U mnie też się musi dobrze skończyć! W listopadzie muszę przecież już być w formie!

  3. Cudowna jesteś …. Tak dalej…! Na pewno będzie dobrze! Szkoda , ze nie byłaś z Mariuszem u nas ….

  4. Dziękuję. Też żałuję, ale na następny wyjazd już zbieram siły 😉

  5. Pani Haniu-dziekuje za ten optymistyczny wpis. Jest Pani Niezwykla ! Pozdrawiam Pania i cala zaloge. wielbicielka i stala czytelniczka Ela.

  6. Tak mnie w fabryce za….kopało robotą , że nie miałem czasu zajrzeć na Naszego bloga.
    Hania, masz energię , motywację , ogromne wsparcie Mariusza i rodziny – będzie dobrze ! No i ta nowa fryzura , ulala jak mawiają Francuzi. Pozdrawiam , Krzychu.
    PS. Już Ci to kiedyś mówiłem , że nic tak nie poprawia kobiecie samopoczucia jak przyjemne zakupy obuwnicze – zapraszam.

    • Dzięki Krzysiek! Rzeczywiście wsparcie mam ogromne i niedogodności tego chorowania znoszę całkiem dobrze!

  7. Hej Haniu, fajnie że o tym piszesz. Przy takiej postawie napewno będzie dobrze, a czas do grudnia zleci bardzo szybko. Jesteśmy z Tobą i trzymamy kciuki. Przesyłamy dużo zdrowia i pozytywnej energii! Pozdrawiamy serdecznie z Tajlandii

    • Dzięki!!! Prześlijcie trochę ciepełka tajskiego 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: