Napisane przez: Hanuś | 2010/09/07

aktywny poniedziałek

Dzisaiaj trochę mniej rylało łódką (bujało na boki) i fale były stosunkowo małe, więc postanowiłam zmierzyć się z zielonym futerkiem, jakie pojawiło się przy linii wodnej Katharsis podczas trzytygodniowego postoju. Niesamowite, jak w tej ciepłej wodzie szybko rozwijają się różne stworzenia. Parę dni temu zupełnie się załamałam jak zobaczyłam dno pontonu… stało się przytulnym domem dla całej kolonii barnakli. A tych przeklętych stworzeń, które wytwarzają twarde muszle i przyczepiają się z tym swoim tworem do dna nie jest tak łatwo przegonić. Ale wypowiedziałm im wojnę, używałm ciężkiej broni, odniosłam przy tym trochę obrażeń, ale barnakli na pontonie już praktycznie nie ma!!! No i teraz przyszedł czas na samą Katharsis…. Uzbrojona w płetwy, gąbkę do szorowania i specjalną przyssawkę, która pozwala mi się zatrzymać w jednym miejcu przy burcie (przy silnym prądzie i falach, jakie są w Taiohae Bay przydaje się taka zabawka) zabrałam się za rozbieranie Katharsis z zielonego futerka. Na szczęście udało mi się zdjać z niej tą szatę. Obawiam się, że pod wodą też bedzie co robić… Ja na razie skupiam się na tym co nad wodą. Drugim etapem mojego dzisiejszego planu było szorowanie pokładu.
No i tym sposobem spędziłam cały dziń na słońcu. Miło mi się zrobiło, jak w pewnym momencie odezwali się Patrycjusze. Wywołali mnie na radio i kazali założyć czapkę. Powiedzieli, że jak tak cały dzień robię coś na słońcu, to powinnam chronić głowę, bo nie jestem w Polsce i słonko tu inaczej operuje. Takich mam troskliwych sąsiadów!
Przez te ćwiczenia ruchowe, myślałam, że nie dam rady pojechać na tańce. Ale Patrycja zapytała, czy będą się mogły z Natashą zabrać ze mną, bo ich ponton jest niesprawny. To mnie zmobilizowało, szybki orzeźwiający prysznic i ruszyłam na zajęcia. I bardzo dobrze, bo były dzisiaj genialne! Dużo ćwiczeń rozciągających, trochę takich na wymęczenie, a pod koniec choreografia i te wszystkie wyszukane figury z kręceniem pośladkami i wymachiwaniem rękoma w określony sposób. Myślę, że zajęcia Fabianne zrobiłyby furrorę w każdym polskim fitness klubie.
Ale po tych wszystkich aktywnościach poniedziałkowych o godz. 1930 (czyli w sam raz po dobranocce) nadaję się do spania!
Mam nadzieję, że zielone glony, z którego składało się futerko Katharsis, nie będą mi się śniły.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: